Iwona

„Primavera Jastrzębia Góra – już zawsze po usłyszeniu tej nazwy będę się uśmiechać, cieszyć i pamięcią wracać do tego tygodnia, w którym udało mi się zrobić coś dla siebie na 100%, poznać wspaniałych ludzi, wziąć udział w świetnym projekcie promocyjnym i utwierdzić się w przekonaniu, że zdrowe odchudzanie to fantastyczna zabawa! <3

Sobota 6 września, godzina 4.45, wstaję po 3h snu, ekscytacja sięga zenitu, bo już dziś zaczyna się tygodniowa przygoda w Primavera Jastrzębia Góra! Najpierw jednak trzeba dojechać, a to już do najprostszych z zadań nie należy. Mimo wszystko moja podświadomość podpowiada, że warto spędzić kilka godzin w autobusie, pociągach i busiku…miałam rację 🙂 Godzina 15.00, zameldowana trafiam do pokoju nr 319, na 3 piętrze, winda wiezie mnie do góry, a ja w duchu myślę – fajnie gdyby pokój był pojedynczy 😀 No i jest, nawet lepiej – dwuosobowy tylko dla mnie 😀 Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak drugie łóżko mi się przyda 😀 Otwieram balkon, do pokoju wpada cała masa słońca, a ja, jak przystało na prawdziwego wczasowicza – rzucam się na łóżko i już wiem, że to będzie baaaardzo dobry tydzień! 🙂

Wielkość obiektu imponująca 🙂 Dwa duże budynki i łączący je korytarz, do tego mnóstwo zieleni wokół oraz ławki, krzesła, hamaki, na których można cieszyć się słońcem, odpoczywać, relaksować się i wdychać nadmorskie powietrze. Dla fascynatów zwierząt na terenie obiektu mini zoo 😀 niezliczona ilość atrakcji dla dzieci pod dachem, jak i pod chmurką. W pobliżu las oraz piękna plaża i nasz cudowny Bałtyk <3 Dodatkowo bardzo rozwinięta oferta SPA, kawiarnia, basen, sale fitness, siłownia, sale konferencyjne i pewnie wiele innych, których nie udało mi się odkryć, ale na pewno nadrobię w przyszłości 😀

Plan wczasów odchudzających napięty, w końcu mamy się odchudzać, a nie korzystać z uroków nadmorskich miasteczek i pobliskich straganów z goframi, lodami, wędzonymi rybami itp. 🙂 Jeszcze w sobotę trafiam na wspólną – integracyjną kolację 🙂 Przy dużym stole siedzi około 30 osób, przeważają kobiety, nie potrafię określić średniej wieku, ale jestem jedną z młodszych i przy okazji tęższych osób 🙂 Podczas rozmowy dowiaduję się, że są w mojej grupie weterani, którzy spędzają tu każdy urlop, ze względu na atmosferę i jakość usług… myślę sobie – przekonamy się 😀 Rozmów przy stole nie ma końca, każdy opowiada o sobie, o swoich dotychczasowych działaniach, podjętych próbach odchudzania…wtedy też pojawia się On, przy stole dużo się o Nim mówiło, w samych superlatywach…wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mogłabym napisać o nim cały post i byłby on przepełniony zachwytem 😀 On, czyli nasz trener, opiekun, nasz mentor i bóg – Nikodem 🙂 (oby mój chłopak tego nie czytał 😀 :P) Krótkie spotkanie w sali konferencyjnej z Nikodemem, kilka ważnych zagadnień i faktów, a potem już tylko indywidualne spotkania, pomiary i dopasowanie diety 🙂

Jako, że do Primavery pojechałam także w ramach promocyjnych mój grafik był trochę zmodyfikowany i czasami bardziej napięty, czego efekty będziecie mogli oglądać już niebawem 🙂 Tematem naszej promocji były pośladki i uda, to z czym borykam się na co dzień, co jest najbardziej oporne i problematyczne. W niedzielę, czwartek oraz piątek towarzyszyła nam kamera, która uchwyciła mnie w najróżniejszych sytuacjach, podczas wszelkiej aktywności oraz w trakcie korzystania z zabiegów wyszuplająco-upiększających na uda i pośladki. Miałam też niewątpliwą przyjemność wraz z Nikodemem nagrać dla Was filmy instruktażowe z treningami, które będziecie mogli razem z nami wykonywać w swoich domach 🙂

Każdy dzień turnusu wyglądał podobnie, co w ogóle nie oznacza, że nudno, wręcz przeciwnie 🙂 Poranny rozruch zawsze o godzinie 8.00 docelowo prowadził do rozgrzewki i spaceru na plaży. Taki poranek dawał kopa na cały dzień. Aura morza, jego szum oraz zapach to genialny bodziec dla ciała i umysłu 🙂 Zaraz po powrocie o godzinie 9.00 było śniadanie, o 10.30 drugie śniadanie, a od 11.00 zaczynaliśmy nordic walking 🙂 Jako totalny laik w temacie musiałam przejść szkolenie, które pozwoliło mi już pierwszego dnia zakochać się w kijkach 🙂 Jak w ogóle mogłam wcześniej tego nie praktykować? Nie mam pojęcia, ale już nadrabiam zaległości i kije kupuję 🙂 O godzinie 13.15 był obiad, a od 15.00 zaczynał się trening na sali fitness, 15.50 podwieczorek, potem aqua fitness 🙂 O godzinie 17.00 mieliśmy koniec grupowych aktywności, a o godzina 18.00 kolację 🙂 Aktywności oczywiście nie były obowiązkowe. Każdy chodził na co chciał, co lubił i korzystał w miarę swoich możliwości. Ja jako zacięta sportówa korzystałam ile mogłam 🙂 chodziłam praktycznie na wszystko, a w trakcie mojego gojenia stopy, którą obtarłam, zamieniałam aktywności tak, by było mi wygodnie i przyjemnie 🙂 Dieta, którą polecił mi Nikodem miała 1600 kcal i była naprawdę pyszna. Do wyboru było jeszcze 800 oraz 1200 kcal. Ja, jako, że sporo trenuję muszę również dostarczać odpowiednią ilość kcal do organizmu, stąd 1600 kcal, z których bardzo się cieszę, bo w domu jem podobnie i nie ma mowy o żadnych efekcie jo-jo 🙂 Dodatkowo zabiegi Vacum oraz Slim Cell na uda i pośladki pobudziły tkankę tłuszczową, a po 4 zabiegach zauważyłam zmianę w wyglądzie skóry, minimalną redukcję cellulitu i dużo przyjemniejszą w dotyku skórę.

Ostatecznie, w piątek 12.09 centymetr pokazał 4 cm mniej w pasie, 4,5 cm mniej w biodrach oraz 4 cm mniej w udzie. Ubyło mi 3,5% tkanki tłuszczowej, przybyło 3 kg mięśni oraz ponad 2% wody w organizmie. Wiek metabolizmu spadł o 2 lata i jestem aktualnie ryczącą 40-stką 😀 Dla mnie to rewelacyjny wynik, w końcu ruszyły się te oporne uda i biodra, które stały w miejscu 🙂 <3

Trochę mi głupio, ale nie mam żadnych zastrzeżeń do turnusu, pobytu, do jedzenia, aktywności. To jest oczywiście moja subiektywna ocena, ale jestem przekonana, że większość z korzystających ma podobne zdanie 🙂 Z tego miejsca chciałabym również podziękować za zaproszenie, za profesjonalne podejście Magdy, Krzyśka, Nikodema oraz pozdrowić wszystkich uczestników turnusu i przesłać uściski :* Do zobaczenia za rok!! :*”.

– opinia pochodzi z bloga Moje Malinowe Love